|
W jesienną głogów czerwień, W złotawą młodość brzozy. Wiatr z głowy czapkę zerwie, Pod stopą gór położy. |
a C d E a C d E |
|
d G C a d G C a d a d a d a E a |
|
I wzniesiesz twarz gdzie szczyty I wyżej wciąż bez słowa. Na ścieżkach mgłą wyrytych Będziemy dom budować. Od lat już po kryjomu Nawiedza nas nocami. Banalny sen o domu I rośnie razem z nami.
I niebu się pokłonisz I wyżej wciąż bez słowa. Na wyciągniętej dłoni Będziemy dom budować. |