D

rab

Drab


Na kominku ogień płonie, syczy sykiem smolnych szczap
Przy kominku grzeje dłonie, odrażający drab.
Dobry Boże trap się trap, odrażający drab.

C  G
G  C
F  C  G  C

Dłoń ogrzeje, dubeltówkę wezmę, wyjdę i buch, buch
Pozamieniam na gotówkę - obywateli dwóch.
Weźmie wyjdzie i buch, buch-obywateli dwóch.

W palenisku ich zakopie, pójdę w karczmie sączyć dzban
Ułożyłeś sobie chłopie nie do przyjęcia plan.
Tu dwa trupy a tu dzban-nie do przyjęcia plan.

Kiedy w karczmie się pojawię buch karczmarza dzbanem w łeb
Karczmarzową zaś popieszczę łasą na pieszczot lep.
Buch karczmarza dzbanem w łeb, a ją na pieszczot lep.

Ale zdradzi mnie kominek bo mych ofiar dusze dwie
Przez płonącą tam sośninę zasyczy psyt - to tu.
Sykną dusze ofiar dwóch psyt - to tu, psyt to tu.

Syk usłyszy ten co trzeba ten co na mnie oko ma
I za aprobatą nieba wykopie trupy dwa.
Co na Draba oko ma, wykopie trupy dwa.

Od tej chwili już do stryczka, bliziuteńko jak przez sień.
Nie tkwij drabie w złych nawyczkach, i póki czas się zmień.
Dynda, dynda stryczka cień więc póki czas się zmień.