|
Byłem dzikim włóczęgą przez tak wiele dni. Przepuściłem pieniądze na dziwki i dżin. Dzisiaj wracam do domu, pełen złota mam trzos. I zapomnieć chcę o tym jak podły był los. |
C G C F C G C |
|
G C F C F G C |
|
I poszedłem do baru gdzie bywałem nie raz. Powiedziałem barmance, ze forsy mi brak. Poprosiłem o kredyt, powiedziała: idź precz. Mogę mieć tu stu takich na skinienie co dzień. Gdy błysnąłem dziesiątka to skoczyła jak kot. I butelkę najlepszą przysunęła pod nos. Powiedziała zalotnie - "co chcesz mogę ci dać". Ja jej na to - "ty flądro! Spadaj, znam inny bar!" Gdy stanąłem przed domem, przez otwarte drzwi Zobaczyłem rodziców, czy przebacza mi. Matka pierwsza spostrzegła jak w sieni wciąż tkwię. Zobaczyłem ich radość i przyrzekłem że... |