|
On natchniony i młody był. Ich nie policzył by nikt. On im pie¶ni± dodawał sił, ¦piewał ,że blisko już ¶wit. ¦wiec tysi±ce palili mu, Znad głów unosił się dym ¦piewał , że czas by run±ł mur Oni ¶piewali wraz z nim. |
a E a a E d E a E a a E a a E d E a E a |
|
Wyrwij murom zęby krat. Zerwij kajdany połam bat, A mury run±, run±, run±, I pogrzebi± stary ¶wiat. |
E a E a d a E a |
|
Wkrótce na pamięć znali pie¶ń I sama melodia bez słów , Niosła ze sob± staro wie¶ć. Dreszcze na wskro¶ serc i głów. ¦piewali więc , klaskali w rytm. Jak wystrzał poklask ich brzmiał. I ci±żył łańcuch , zwlekał ¶wit , A on wci±ż ¶piewał i grał. Aż zobaczyli ilu ich , Poczuli siłę i czas. I z pie¶ni± , że już blisko ¶wit , Szli ulicami miast. Zwalali pomniki i rwali bruk. "Ten z nami , ten przeciw nam" "Kto sam ten nasz największy wróg" A ¶piewak także był sam. Patrzył na równy tłumów marsz. Milczał wsłuchany w kroków huk , A mury rosły , rosły , rosły. Łańcuch kołysał się u nóg. |