|
Wybiegani, wysłuchani, wybawieni Siądźcie w koło do ogniska mego stóp Chcę powiedzieć wam o tamtej złej jesieni, Z której przyszedł ten harcerski leśny grób Mieli myśli rozczochrane tak jak dzisiaj I mundury te dzisiejsze mieli też Lecz stanęli w pogotowiu gdy padł wystrzał I bronili tej najwyższej z wszystkich wież |
G D e C D G C D G e C D |
Mogli odejść, mogli uciec w swoje jutro Nikt by słowa wypowiedzieć nie był śmiał Lecz zostali, chociaż było im tak trudna. Gdy za strzałem padał ciągle drugi strzał. To dla Polski tak czuwali dniem i nocą. Polski sztandar osłaniając własną krwią. I odeszli kiedy wzięto ich przemocą, Aby w ziemię wtopić całą duszę swą. Niech im nasze odda pokłon pokolenie. Tym co odejść tam musieli mimo snów I gdy przyjdą by podeptać nam marzenia, Polski sztandar my osłońmy piersią znów. |