S

am wiesz

Sam wiesz


Moją ręką napisał ktoś, na tej kartce króciutki wiersz
Świata czasem mam dość, ale czasem mi brak
Trochę czasu bym mógł poukładać swe słowa w świat.
Później gumką przezornie starł paradoksu koślawy bieg
Strachem wieje z tych ścian lepiej niech zimna biel
Wchłonie jak ślady sań czarnych liter niezgrabny ścieg

a  d7  a  a  d7  a
d7  E
d7  E  d7

Przecież wybrałeś co masz kartka odbija twą twarz
Przestrzeń przecięta jak rdza w wytartym lustrze
Przecież wybrałeś sam wiesz duszą i ciałem ten grzech
Za który nigdy i nikt nie daje róż

d7  G  C  a
d7  E  a  A7
d7  G  C  a
d7  E  a

Być poetą to wielka rzecz zatem wielkość nie grozi mi
Kiedyś śnił mi się laur, później tylko się śnił
Wreszcie sczerniał i zbladł zawisł kleksem nad resztą dni
Moją ręką napisał ktoś, na tej kartce króciutki wiersz
Świata czasem mam dość, ale czasem mi brak
Trochę czasu bym mógł poukładać swe słowa w świat.

Przecież wybrałeś co masz kartka odbija twą twarz
Przestrzeń przecięta jak rdza w wytartym lustrze
Przecież wybrałeś sam wiesz duszą i ciałem ten grzech
Za który nigdy i nikt nie daje róż